About

Dott – osobnik potwierdzający regułę, że szewc bez butów chodzi – fotograf bez aparatu stale pod ręką :) przez co  to co ugotuje – a podobno dobrze gotuje – nie zostaje dla potomności uwiecznione. Czasami to i nawet lepiej – bezładne paciaje które tylko zapachem zachęcają do jedzenia. Ale czasami zdarza się jakiś cud miód i orzeszki a wtedy aż smutno że nikt inny poza mną i R. tego nie zobaczy.

Parę wyjaśnień

Właściwie to większość przypraw leci “na nos” – co mi pachnie do danej potrawy to się w niej znajduje. Dlatego bardzo często dorzucam do mięsa np cynamon albo gałkę muszkatałową. Fotografowanie produktów zmusi mnie do trzymania się zamierzonego planu ale należy liczyć się z tym że w połowie pichcenia zmienię plan i zamiast karkówki z patelni powstanie zupa gulaszowa zapieczona pod ciastem francuskim z morelami. :P

Drugą sprawą jest doprawianie na “oko” ciężko mi określić ile dokładnie czego dorzucam :) a przy przepisach skąś tam – jedynie sugerowanie się nimi. Wg zasady ś.p. Babci Teresy – oooo cztery jajka? hmmm z jednym też wyjdzie. I zazwyczaj wychodzi. :)

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: